Studiując już
sam spis treści mam w głowie pierwsze refleksje. Zadziwia mnie skrupulatność i
dokładność z jaką Bolesław Prus prowadzi przegląd prasy, która ukazywała się w
1883 roku. Tom jest podzielony na cztery części (chociaż bynajmniej nie jest to
podział równy) i każda z nich poświęcona jest innemu pismu – znajdziemy tu
zarówno Tygodnik Ilustrowany (miesięcznik),
jak i tak zwane kroniki tygodniowe – Nowiny oraz Kurier Warszawski. Całość zamykają Korespondencje Z Warszawy. W przypadku tygodników felietony (wydaje
mi się, że można by tak określić tę formę) pojawiają się dokładnie co tydzień,
prawie zawsze w siedmiodniowym odstępie czasu. Przegląd Nowin zaczyna się w połowie stycznia i kończy w połowie marca,
następnie zaczyna się przegląd Kuriera,
który kończy się wraz z 30 grudnia 1883 roku. Kolejne dwa periodyki – ze
względu na częstotliwość ukazywania się – mają już nieco skromniejszą oprawę,
ale i tak daje nam to solidny obraz życia społecznego w Warszawie u schyłku XIX
wieku.
Jak wyglądało to
życie? W felietonie z marcowego numeru Tygodnika
Ilustrowanego (z datą 14 kwietnia 1883)
, znajdujemy cytat następującej treści: „ W marcu stało się kilkadziesiąt
wypadków, które mogłyby posłużyć za punkt wyjścia dla tyluż artykułów. Ponieważ
jednak występki, bieda, pogłoski, dobre
zamiary, napływ niemieckich przemysłowców i im podobne rzeczy trafiają
się w każdym miesiącu, więc ten raz mogę je pominąć.” Tak mniej więcej wygląda
Warszawa – i nie tylko Warszawa – w szóstym tomie Kronik. Szczególnie wyraźnie przedstawia Prus kwestię „niemieckich
przemysłowców” – motyw ten pojawia się wszędzie tam, gdzie krytykowane jest
podejście do ekonomii, gospodarki bądź rzemiosła. I oczywiście jest krytykowane
słusznie. Wg Prusa nie do przyjęcia jest eksport towarów z zachodniej Europy,
jeżeli można je wyprodukować w kraju. Niemniej jednak tak się dzieje. Fabrykanci z Niemiec, Anglii, Francji, etc.
otwierają swoje przedsiębiorstwa u nas, patrzymy na nich od początku
niechętnie, a kiedy się wreszcie dorabiają, jeszcze bardziej niechętnie, ale do
zmian w obrębie gospodarki oczywiście to nie prowadzi, bo brak tu wyraźnie
kreatywnego myślenia. Prus prowadzi niebezpodstawną i dosadną krytykę polskiego
systemu, ale zamiast gotowych rozwiązań
podrzuca pomysły i początkowe tropy. I całe szczęście, bo to ratuje go przed
skrajną „pozytywistyczną” utopią, której nie brak np. u Żeromskiego w Przedwiośniu (patrz: koncepcja szklanych
domów).
Szósty tom Kronik to również nieprzebrane bogactwo
rozmaitych historii, które ukrywają się w ich rozdziałach. Podczas lektury
znalazłam następujące „perełki”:
1. Zagadka
pt. „Kto zarobił 84 000 rubli na wydaniu książki?” z czerwcowego numeru Tygodnika Ilustrowanego (z datą 7 lipca
1883). Następnie Prus daje nam podpowiedź: chodzi o polskiego autora.
Oczywiście Lucyna Ćwierciakiewiczowa i jej nieśmiertelne „365 obiadów”. Okazuje
się, że książka doczekała się trzynastu edycji. (Powiem szczerze, że wcale mnie
to nie dziwi. Egzemplarz tego dzieła leży obok mnie w chwili spisywania tych
notatek. Bardzo chciałabym wypróbować przepisy pani Ćwierciakiewiczowej, ale
cóż poradzić, skoro większość z nich zaczyna się od słów: „Weź pół świni …”)
Swoją drogą, myślę, że warto byłoby się zastanowić jaką wartość miały
osiemdziesiąt cztery tysiące rubli w 1883 roku i jaką pozycję społeczną zyskała
w ten sposób sama Ćwierciakiewiczowa.
2. „Styl
polski w architekturze” z lipcowego numeru Tygodnika
… (z datą 18 sierpnia 1883). Prus poświęca tu jeden akapit na doniesienie o
niejakim panu Świecianowskim, architekcie, który opublikował w Przeglądzie Technicznym obrazki
przedstawiające kapitele jego projektu. Kapitele te, zamiast wolutami i liśćmi
akantu, ozdobił „roślinami krajowymi”. Szkoda, że tych obrazków nie załączono w
Kronikach – jestem ciekawa, czy były
to zwykłe motywy florystyczne czy też może płody rolne, czy może jedno i
drugie. Niemniej jednak pomysł wydaje mi się ciekawy, tego samego zdania jest
Prus, gdy nazywa go „kiełkowaniem stylu polskiego”.
3. „Spis
jednodniowy ludności Warszawy” (Korespondencje Z Warszawy 20 listopada
1883). Statystyka szacuje ludność na ok. 400 000, z czego mniej więcej
połowa (49,4%!) stanowią analfabeci (dokładnie „zupełnie nieoświeceni”. Dalej
okazuje się, że „Stosunek ten, dziwny w dużym mieście, jest bardzo naturalny, a
nawet korzystny w naszym kraju, gdzie 85% mieszkańców nie zna liter!...”
Jeżeli chodzi o
same wynalazki, znalazłam następujące pomysły:
1. Biuro
Wyszukujące Pracę. Prus opisuje pomysł niejakiego A.G w Kronice Rodzinnej. Okazuje się jednak, że nie jest to pierwsza
próba powołania takiej instytucji: „[…]
istnieje w Warszawie taki p. A.G, który w r. 1883 sfatygował się nad
wynalezieniem „biura poszukującego pracę”. Cóż jednak za dziwny zbieg
okoliczności! … Albowiem przed kilkoma laty istniał również w Warszawie niejaki
p.A.G, który – również podał projekt utworzenia biura pośredniczącego w
wyszukiwaniu pracy, ale w Gazecie Polskiej. […] Projekt ten […] został wykonany. Utworzyło się Biuro
Szukających Pracy […]. Po kilku leciech istnienia ów dzisiaj nowy wynalazek
Kroniki Rodzinnej upadł z powodód następujących:
1.Pracownicy specjalnie uzdolnieni w jakimś
fachu nie zgłaszali się do biura, ponieważ i bez niego nietrudno im było
znaleźć pracę.
2. Natomiast zgłaszało się tysiące ludzi, z
których każdy mógł być: kasjerem, rządcą domu lub majątku, ekonomem lub
plenipotentem, agronomem albo leśnikiem itd. Gdyby jednak któremuś z nich
ofiarowano posadę dyrektora kolei albo opery, jenerała korpusu albo kanclerza
państwa – przyjąłby i to bez skrupułów, rozumie się, pod warunkiem wypłacenia
mu z góry kosztów podróży. Krótko mówiąc, byli to po większej części ludzie bez
specjalnego przygotowania.
3. Nareszcie pracodawcy zgłaszali się do
biura tak nielicznie, że jedna posada wypadała na stu kandydatów.
Biuro
oczywiście upadło. Historie o projektach upadających w trakcie realizacji
powracają w Kronikach niczym refren.
3.Anihilator Bauera. „ Najnowszą
uciechę, notabene bezpłatną, zrobił miastu p. Bauer, wynalazca czy agent sikawek
pożarnych, nazwanych anihilatorami czyli – unicestwiaczami. Nazwisko tej sikaweczki jest bardzo
stosowne: przy jej bowiem współudziale ogień wobec tysiąca świadków unicestwił kubiczny sążeń drzewa. Skutkiem tego biegli
sądzą, że unicestwiacz może być z pożytkiem
używany tylko przy początkach pożaru, na przykład – do zagaszania płonących
firanek. Na to zgoda, że sikawka p. Bauera może gasić tylko firanki. Pytam się
jednak, po co wynalazca zanieczyszcza wodę jakimś specjalnym proszkiem?
Czyli
mamy specjalny przedmiot do gaszenia wyposażenia salonu. A przede wszystkim
firanek.
4.
Zegarkochron. „Wynalazca tej maszynki mieszka w Warszawie, jest pewnym praktyczności
swego przyrządu, a nawet jego cenę oznacza na 10 złotych, tylko – nie może go
zbudować , bo sam nie ma pieniędzy, fabrykanci zaś nie chcą się podjąć roboty.
[…] Istotnie, tak bywa niekiedy. Zdaje mi się jednak, że autor zegarkochronu łudzi się nieco twierdząc, że przy
wyjednaniu monopolu na powyższy wynalazek, z uwagi na jego praktyczność i
taniość, miliony sztuk na Cesarstwo i Królestwo mogłoby znaleźć popyt. Czyby
jednak znalazły? Ów zegarkochron ma
kosztować 10 złotych. Gdyby go kupiło milion ludzi, wydano by na niego 10
milionów złotych, od którego to kapitału 6% wynosi 600 000 złotych rocznie
… Innymi słowy: każdy milion ludzi płaciłby 600 000 tysięcy złotych
rocznie za bezpieczeństwo swoich zegarków . Czy zaś na milion ludzi ginie tyle
zegarków? Zdaje się, że nie; a w takim razie gra nie warta świeczki.
I tym optymistycznym akcentem chciałabym zakończyć spisywanie moich
refleksji z Szóstego Tomu Kronik. Ale
kiedyś jeszcze do niego wrócę. Jest tam o wiele więcej inspirujących historii.
Polski urzędnik przełomu wieków zarabiał rocznie między 350 a 1000 rubli. Czyli Ćwierczakiewiczowa dorobiła się niezłego majątku. A o pozycji, jaką się cieszyła, dobitnie pisze bodajże Żeromski w "Dziennikach". Krótko mówiąc, była to pozycja niepodważalna, a w zasadzie NIEPODWAŻALNA.
OdpowiedzUsuń35 yr old Administrative Officer Thomasina Kinzel, hailing from Arborg enjoys watching movies like Funny Bones and Table tennis. Took a trip to Yin Xu and drives a Bronco. dodatkowe wskazowki
OdpowiedzUsuń