Kroniki
tygodniowe „Kurier codzienny” 1894 oraz 1896 r.
„Pierwszy
mąż dwudziestego wieku” Nr 21; dn. 21 stycznia
„Wy
którzy zastanawialiście się bądź w romansach, bądź w teatrze
nad tematem zdrady
kobiecej… Wy którzy
[…] łamaliście głowę nad pytaniem: Co począć, jeżeli ona was
zdradzi?... Wy którzy postanawialiście:
zabić
niewierną,
albo-
jej wspólnika,
albo-
niewierną i wspólnika
Albo
strzelić w łeb sobie,
albo-
jemu i sobie
albo-
im obojgu i sobie
[…]
posłuchajcie autentycznej historii:
W
dalszej części Prus opisuje sytuację francuskiego wyrobnika
imieniem Monteils, który przyłapuję swoją żonę na randce z
wielbicielem jej urody. Przyłapany adorator zabrał nogi za pas i
„pomknął chyżo jak zając przez malownicze łąki nad rzęką
Lot”, natomiast małżonka rzuciła się w nurt owej rzeki.
Monteils postanowił zostać postacią dziejową, dlatego też
zamiast popełnić morderstwo lub samobójstwo, wszedł do rzeki i
uratował swoją żonę. „ W każdym razie nadzwyczajny ten
człowiek w sposób bardzo prosty rozwiązał zagadnienie, nad którym
biedziły się setki autorów. Powiedział sobie, że miłość to
interes, do którego wchodzą harmonijnie
drgające czucia co
najmniej dwóch osób.
„Któraś
z francuskich gazet nazwała Monteils’a pierwszym
mężem Francji.
Nieprawda!... On jest pierwszym mężem dwudziestego stulecia, które
już puka do naszych drzwi.”
Nie
tylko rozwój przemysłowy świadczy o rozwoju cywilizacyjnym…
„Skrzydłowiec”
Nr 46; dn. 15 lutego
„Będziemy
czy nie będziemy latać jak ptaki, z tą pewnością i
bezpieczeństwem, z jaką dziś pływamy po oceanach? Ja mam
przeczucie, że będziemy.
[…]
Bodaj
że w ciągu następnych lat trzydziestu ród człowieczy z taką
łatwością będzie latał po powietrzu, z jaką my dziś jeździmy
na rowerach (Notabene. Mam do sprzedania stary rower na pełnych
gumach, wagi około sześćdziesięciu funtów. Ale jakie to mądre
naczynie!... Mógłbym go odstąpić z całą bezinteresownością,
tylko- najwięcej dającemu; lecz ile bym przy tym łez wylał?...)
Skutkiem
przystosowania skrzydłowców
do każdej płci i wieku dzieci będą wyglądały jak motyle,
młodzież jak sokoły, damy jak rajskie ptaki, dziewice jak
jaskółki, a starsi panowie jak wrony, odpoczywając na każdej
dzikiej gruszce, na każdym słupie wiorstowym.
-
Marzyciel i optymista!...- wzdychasz pani z bladym uśmiechem.
Wcale
nie marzyciel o czym można się przekonać z tego co nastąpi
poniżej:
Swobodne,
bezpieczne latanie po powietrzu dziś już nie należy do
nieprawdopodobieństw. Ludzkość bowiem stanowczo porzuca balony, a
coraz pilniej przypatruje się lotowi ptaków.
Co
to jest balon? Jest to ogromny wór, miękki, łatwy do rozdarcia, a
co najgorsze- lżejszy od powietrza.
Tymczasem
ptak, machina cięższa od powietrza, leci tam, gdzie mu się podoba.
Nie powietrze go unosi, ono mu tylko pomaga.
Czy
nie uważasz pan dobrodziej, jak byłoby nam przyjemnie wymknąć się
w górę na poobiednią godzinkę i – najszerzej rozciągnąwszy
skrzydła- przedrzemać się w obłokach, z dala od gwaru i intryg
ludzkich?”
Jakaż
szkoda, że do dziś nie powstały skrzydłowce
którymi moglibyśmy
samotnie wzbijać się w powietrze…
„Nowe
zwroty w sztuce wojennej”. Nr 124; dn. 6 maja
„Tymczasem
w roku Pańskim 1893/4 przychodzi krawiec Dowe i- robi wojnie prezent
z pancerza, który ma nie przepuszczać kul nowoczesnej broni.
Pancerz
więc, chroniący od nowożytnych pocisków, już istnieje. A gdyby
przydał się do okrycia całej figury żołnierza, poglądy na
przyszłe bitwy znowu uległyby najradykalniejszej zmianie.
[…]
nie ta armia zwyciężyłaby, która ma najlepsze karabiny, lecz ta,
której opancerzeni wojacy umieliby zadawać najsilniejsze ciosy
drągami i toporami. Sposób zatem wojowania zbliżyłby się nie
tylko do starorzymskiej, ale nawet do murzyńskiej taktyki!”
„Pochwała
bicyklu” Nr 175; dn. 27 czerwca
„Może
się mylę; nim mnie jednak kto przekona, będę i nadal sądził, że
rower jest jedną z najznakomitszych machin wieku dziewiętnastego.
Kolej żelazna daje nam wprawdzie szybkość trzydzieści wiorst na
godzinę, ale jest jednocześnie latającym więzieniem, którego nie
wolno mi ani opuścić, ani zatrzymać, a które muszę dzielić z
towarzystwem, nie zawsze przypadającym mi do smaku. Zaś rowerem
przenoszę się z szybkością dwudziestu wiorst na godzinę
(notabene ja z szybkością ośmiu wiorst), jadę, kiedy mi się
podoba, popasam lub odpoczywam, gdzie chcę i- nie mam sąsiadów.”
Kinetoskop
Nr 158; dn. 9 czerwca (1896)
„Otóż
nad ulepszeniem i uprzystępnieniem kinetoskopu pracują od dwu lat
panowie: inżynier Lebiedziński, tudzież Jan i Józef bracia
Popławscy.
Nie
mogę wdawać się w szczegóły ich ulepszeń- podobno jeszcze nie
znanych za granicą. Przedstawię tylko ogólne ich wyniki:
Przy
pomocy metod i narzędzi, wynalezionych przez naszych badaczy, można
będzie z łatwością fotografować wszystkie ruchy, tańce,
wyścigi, ruch uliczny, zabawy towarzyskie i tym podobne.
Aparaty
zaś odtwarzające te ruchy, czyli kinetoskopy, mają być o tyle
tanie i łatwe do użycia, że każdy będzie mógł posiadać je w
domu.
Stajemy
na granicy nieomal fantastycznego świata. Bo proszę sobie wyobrazić
naszych wnuków, którzy będą słuchali oper, będą przypatrywali
się baletom, będą przyjmowali żywy udział w zabawach, pracach, w
posiedzeniach parlamentu, w codziennej bieganinie, a nawet- w sporach
i walkach ludzi, którzy już od dawna zmarli, po których nawet nie
zostały prochy”
„Posterunki
sanitarne” Nr 101; dn. 12 kwietnia
„U
nas, jeżeli kto na ulicy złamie nogę albo dostanie konwulsji,
otacza go tłum- pełnych współczucia próżniaków, którzy albo
nie są w stanie podać żadnej pomocy choremu, albo-pomagając-
zwiększają jego cierpienia.
Za
granicą jest inaczej. Tam, gdy człowiek padnie na ulicy, pierwszy
który go spostrzegł, biegnie do telefonu i o zdarzeniu powiadamia
posterunek sanitarny.
Otóż
takie posterunki sanitarne chcą hrabiowie Przeździeccy zaprowadzić
w Warszawie, a przede wszystkim- okazać je na wystawie higienicznej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Docenimy Wasze głosy w dyskusji oraz odrobinę kultury osobistej.