czwartek, 8 listopada 2012

Kroniki - tom osiemnasty

Fragmenty o wynalazkach i wynalazczości pojawiają się u Prusa najczęściej w ramie tematów społecznych (jak choćby w zdaniu „Kto by sądził, że reformy społeczne są niepotrzebne, byłby w błędzie: bez ulepszeń w instytucjach postęp duchowy jest tak samo niemożliwym, jak bez ulepszeń w domach, odzieniu, sprzętach, narzędziach i machinach” [53]). Takich jest wiele, ale w większości przypadków Prus powtarza tu myśli już wypowiedziane, a nam znane choćby z Odczytu… Dla porządku odnotowuję ważniejsze. Jako remedium na bezrobocie i niezaspokojone potrzeby społeczne Prus poleca

1° Zająć się pracami nad ulepszeniem komunikacji lądowych i wodnych. 2° Pracami nad oczyszczeniem miasteczek i wsi. 3° Zając się wznoszeniem budowli użyteczności publicznej, jak szkoły, domy przytułku i pracy, szpitale, łaźnie i tym podobne. 4° Zająć się dostarczeniem wieśniakom takich przedmiotów, które przyczyniłyby się do ochrony ich zdrowia i spotęgowania ich wytwórczości. [67]

Mówiąc o patriotyzmie, dochodzi do wniosku, że:

Kochać ojczyznę to nie wszystko: potrzeba ją nie tylko kochać, lecz nadto znać i rozumieć; ale i to nie wszystko, gdyż kochając i rozumiejąc ją, trzeba jeszcze coś dla niej robić, ulepszać ją… […] A ludzkie wyroby, te sprzęty, naczynia, narzędzia i odzież, którymi posługujemy się co dzień, czy nie warte są, ażeby je kochać, badać, ulepszać?… Rzeczywiście, do niedawna mało zajmowaliśmy się nimi […]. [86-87]

Wreszcie w rozważaniach o przyczynach szczęśliwości narodów streszcza swoją filozofię w następujący sposób:

[…] szczęście, aby istniało i dało się ocenić, musi się jakby rozszerzać, wymaga rozwoju coraz to nowych zdolności. Człowiek, który umie ślizgać się i jeździć konno, ma otwartą ścieżkę do wielu przyjemności, nie znanych tym, którzy nie umieją ani ślizgać się, ani jeździć konno; ten sam jednakże człowiek miałby widoki do odczucia jeszcze większych przyjemności, gdyby na przykład nauczył się grać na jakimś instrumencie i malować. Krótko mówiąc: niezbędnym warunkiem szczęścia jest ciągłe doskonalenie się człowieka. Drugim, jeszcze ważniejszym warunkiem jest: ażeby ludzie wzajemnie pomagali sobie do szczęścia, ażeby jedni dla drugich byli użyteczni. [131-132]

Z rzeczy pobocznych, ale ciekawych – spór między zwolennikami swobody nauczania a stronnikami wykładów w języku ojczystym stara się łagodzić, mówiąc: „czytać, porozumiewać się z innymi ludźmi można w obcym języku wcale dobrze, o ile posiada się ów język; ale tworzyć, robić wynalazki można tylko we własnym języku” [148].
Dalsze fragmenty nie przynoszą właściwie nic nowego. Te same idee powracają w zmieniających się kontekstach. Warto jeszcze wspomnieć, że kronikę z 31 marca 1906 roku poświęca w całości systematycznym wykładom Stowarzyszenia Technicznego.
Czasem Prus wykracza jednak poza dydaktyczną skłonność do autocytowań. Szczególnie istotny wydaje mi się pod tym względem fragment o ciemnej stronie wynalazków i niefrasobliwości wynalazców, który wypada przytoczyć w całości:

Niemało ludzi ulega kalectwu, nawet śmierci z przejechania… Dlaczego?… Ponieważ nie umieją przechodzić ruchliwych ulic. Nieoswojeni z ruchem kołowym wielkich miast mają zwyczaj pędzić w poprzek ulicy szybko, na oślep, a tymczasem powinni by iść wolno, zatrzymując się na środku. Koń nie przewróci stojącego człowieka, lecz nawet wprawny cyklista może przejechać takiego pana, który nie tylko biegnie, ale jeszcze rzuca się na lewo i na prawo jak ścigany zając.

Trzeba zatem uczyć się chodzenia przez ulice. […] Sławny uczony Curie, współodkrywca radium, zginął przejechany przez wóz, ponieważ… nie umiał chodzić w poprzek ulic!… [413-414]

Wynalazki bywają też członem jego porównań i frazeologizmów (mówiąc o Japończykach, podkreśla: „Opinia przyjaciół może być miła; ale szacunek nieprzyjaciół wydaje patent na rzeczywistą wartość” [54]).
Na koniec: kronika o „nowożytnym bohaterze”, czyli o Erneście Abbem, z 6 maja 1905 roku. Abbe, w którym „mieściło się trzech ludzi: uczony wynalazca, znakomity przemysłowiec i czcigodny działacz społeczny” [90], nie tylko wynalazł wraz ze swoim patronem, przemysłowcem Karolem Zeissem, mikroskop znacznie wyższej klasy niż znane dotychczas, ale i dochód ze sprzedaży wynalazku przeznaczył na pracowników i urzędników, Uniwersytet Jenajski oraz gminę miasta Jeny. Jego życiorys, cytowany za przedrukowaną w „Ekonomiście” broszurą Ernest Abbe (Rzecz wypowiedziana na posiedzeniu Stowarzyszenia Techników w Warszawie z dn. 27 stycznia 1905 r.) autorstwa Władysława Lepperta, to dla Prusa wzór. „Tak wygląda bohater naszych czasów: dał cywilizacji użyteczne wynalazki, utworzył nowe ognisko pracy, podsycał naukę, przysporzył dobrobytu i oświaty wielu tysiącom istot ludzkich, nikogo nie skrzywdził, siebie umiał usunąć na drugi plan” [96-97].

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Docenimy Wasze głosy w dyskusji oraz odrobinę kultury osobistej.