Nr
10, 10 stycznia 1897
ROWERY: „Ukazały się też na warszawskim bruku nowe narzędzia miejscozmienności: rowery przenoszące ludzi i trójkołowce to przewożenia towarów.“ – jednak – jak donosi autor – w związku ze zwiększonym ruchem – wzrosła też liczba przejechań.
„Zawiązała się wreszcie spółka do wypuszczania na miasto „samochodów“, czyli powozów nie obsługiwanych przez konie, lecz – przez motory cieplikowe lub elektryczne. Samochody mają krążyć między placami: Świętego Aleksandra i Krasińskich“
O
kolejach i samobójstwach (które wg Prusa są nadzwyczaj częste w Warszawie),
Kurier Codzienny nr 24, 24 stycznia 1897
KOLEJ
„Pewna dziewczyna, jadąc koleją z Warszawy w stronę Lublina, uległa nagłemu obłędowi i w Nowej Aleksandrii wyskoczyła z pociągu. Nie zabiła się, lecz uciekła w pole. A gdy nareszcie schwytano ją z odmrożonymi nogami, z jej powikłanych opowiadań można było wywnioskować, że powodem wyskoczenia jej z wagonu było natręctwo współpodróżnych“ (s. 23) Tuż obok inny przykład – kobiety doprowadzonej do obłędu przez nachalne zaloty dwóch konduktorów. Sens moralny: „Młode dziewczęta, które samotnie podróżują kolejami, nierzadko (bardzo nierzadko!“ są nagabywane przez mężczyzn. Niektóre z nich bronią się krzykiem, inne, bardziej zdenerwowane zdradzają popędy samobójcze.“ Na Zachodzie funkcjonują nawet specjalne Towarzystwa Opieki nad Podróżującymi Dziewczętami, ale w Warszawie... No oczywiście, że nie.
Kurier
Codzienny, nr 31, 31 stycznia 1897
PARYŻ: relacja przyjaciela, który przez całe życie wyobrażał sobie Paryż jako miasto cudów, a pewnego razu do tego Paryża pojechał: deziluzja.
Co się nie podobało: wysokie, sześciopiętrowe kamienice, żaluzja w oknach, wspólne dla piętra balkony-galerie, ohydna woda pitna, oziębłe kobiety, okropne zapachy, pijacy i oszuści. Ale i – drobne „szczeliny piękna“ zza których widać gorące serce Francji. Wrażliwość (sentymentalna – historia „małego Piotrusia“, zamęczonego przez opiekunów trzylatka, w którego pogrzebie brał udział cały Paryż, sprzedawano pocztówki z jego podobizną, wieńce złożyła m.in policja. Wrażliwość społeczna paryżan jako wzór (jednak!)
Kurier
Codzienny nr 45, 14 lutego 1897
O UCZONYCH: popularność nie jest miarą użyteczności. Cały długi wywód o profesorze Nenckim, mikrobiologu i chemiku, który – robi rzeczy niezrozumiałe dla ogółu, ale – fundamentalnie dla tego ogółu ważne.
Kurier
Codzienny nr 101, 11 kwietnia 1897
ELEKTRYCZNOŚĆ
„jest to niewidzialna siła...“ – dalej mówi sie o jej skutkach i możliwych zastosowaniach; oraz o epopei elektryfikacyjnej w Warszawie (s. 93-95)
Demon elektryczny jest tani – na tyle, że może sobie na korzystanie z niego pozwolić uboga Warszawa.
Warszawa może zostać oświetlona światłem elektrycznym – które jest „białe, silne, może być łagodne, nie kopci, nie dymi, nie rozgrzewa lokalu. Tym, którzy nie mieli sposobności poznać błogich skutków elektrycznego oświetlenia, radzę iść do teatru albo do piwiarni oświetlanych wyżej wzmiankowanym sposobem“. Przetargiem zajął się inżynier Mościcki – człowiek działający z FONOGRAFICZNĄ dokładnością.
Spór: czy dostawcą elektryczności ma być specjalistyczna firma (nadzorowana przez miasto) czy też samo miasto („jak na przykład dziś zajmuje się dostarczaniem wody“ – ale wtedy nie wiadomo, kto miałby nadzorować dostawcę – więc jest to potencjalne źródło chaosu) – wtedy „elektryfikatorem“ byłby Lindley (do którego Prus ma zastrzeżenia – bo ten się świetnie zna na kanalizacji, ale nie na elektryczności).
Kurier
Codzienny, nr 120, 2 maja 1897
UDOGODNIENIA ŻYCIA CODZIENNEGO: oknomyjki. Zdumiewa mnie jednak to, że Bolesław Prus i tym się zajmował – wynalazek ten miał zapobiegać wypadaniu służących przez okna przy okazji porządków wiosennych i bożonarodzeniowych (list na ten temat napisał do niego Filomen Fafulski ;)
Kurier
Codzienny nr 135, 17 maja 1897
WYJAZDY do WÓD: z powodu artykułu doktora H. Dobrzyckiego w „Kurierze Warszawskim“ – „Nasze zdrowie i bady niemieckie“ – chodzi nie tylko o pożytki z jeżdżenia do wód, ale o aspekt narodowy – nie jeździć do wód niemieckich – z powodu: utrudnień, hakaty oraz dzikości Prusaków – „Leczcie się, ile można, w kraju“
Kurier
Codzienny nr 168, 20 czerwca 1897
KONSERWATYZM i POSTĘP (Prus używa słowa „postępowość“)
Waga PIŚMIENNOŚCI w postępie: człowiek „nieczytelny i niepiśmienny“ porozumiewa się tylko z ludźmi z najbliższego otoczenia, i oni są źródłem całej jego wiedzy o świecie. Piśmienny „może od razu wejść w stosunki z najdzielniejszymi umysłami świata.
Nie jakaś stara baba udzieli mu pomocy na wypadek chwilowej niemocy, ale – książka o higienie, napisana przez uczonego lekarza. Nie ciemny sąsiad będzie mu dawał wskazówki co do hodowli zwierząt czy roślin gospodarskich, ale – uczony rolnik. Nie dziad pod cmentarzem będzie mu objaśniał, na czym polega zaćmienie księżyca, albo – co to jest gwiazda poranna i gwiazda wieczorna, ale zrobi to astronom za pomocą jasnego opisu zjawisk zachodzących na niebie.“ (s. 147)
Dalej – wywód o mocy oświeconego państwa (powszechna alfabetyzacja – Niemcy) i słabości Polaków (18% alfabetyzacji, mniej jak twierdzi Prus niż na Syberii).
Co robić: łączyć zdrową zachowawczość i zdrową postępowość (ta ostatnia polega na „mnożeniu i doskonaleniu rzeczy użytecznych“).
„Okręty śrubowe, machiny szyjące i piszące, telefony, żniwiarko-wiązałki, motory elektryczne, rowery, samochody i tak dalej, i tak dalej, są to wszystko dzieła naszej epoki, które zawdzięczamy twórczym, rozwojowym i postępowym siłom ludzkości.“
„(...) zdrowa zachowawczość utrzymuje gmach cywilizacji, w którym zdrowy postęp wytwarza ruch i życie“.
W
tym felietonie także – wykład o zaletach metod nauczania opartych na praktyce i
doświadczeniu.
Kurier Codzienny, Nr 175, 27 czerwca 1897
Doświadczenie kurczenia się czasu i przestrzeni: „Bo też i kula ziemska od czasu zbudowania kolei żelaznych i okrętów parowych zmniejszyła się trzy do sześciu razy. Wszakże sto lat temu na godzinę przejeżdżało się zaledwie dziesięć, a dzisiaj trzydzieści i sześćdziesiąt wiorst!“. (s. 157)
Kurier
Codzienny nr 272, 3 października 1897
O cywilizacji i jej najważniejszych wyzwaniach: „Śmiało można powiedzieć, że dziś do najbardziej interesujących zagadnień naukowych i społecznych należą dwa: Poznać, a przynajmniej zwiedzić okolice przybiegunowe. Wynaleźć dającą się kierować machinę powietrzną, a przynajmniej – posługiwać się balonami do jak najdłuższej podróży“. (podróże Nansena, balon Andreego – Strindberga – Frankla)
Kurier
Codzienny nr 322, 21 listopada 1897
Telegraf, telefon jako sposoby na rozwiązanie wielu problemów, bezrobocia zwłaszcza.
„Ciekawy jest jednak projekt biura stręczącego pracę. Telefonem fabrykant żądałby potrzebnego mu robotnika i telefonem odbierałby odpowiedź....
(...) Zawsze gdzieś czeka praca i zawsze gdzieś czeka łaknący jej robotnik. Cała zaś mądrość polegałaby na jak najszybszym połączeniu stron zainteresowanych.
Z powyższej racji projekt „Jednego z robotników“ wydaje mi się doskonały. A te same usługi, jakie telefon oddawałby Warszawie, poczta i telegraf mogły oddawać całemu krajowi“. (s. 220).
KURIER
CODZIENNY 1898
Kurier
Codzienny nr 79, 20 marca 1898
WAGA WYKSZTAŁCENIA TECHNICZNEGO:
„My nawet nie domyślamy się, nawet nie przeczuwamy, jak olbrzymie – już nie tylko ekonomicznie – ale wprost – duchowe zmiany może wywołać u nas – wyższe i średnie wykształcenie techniczne... Gdzie jest prorok, który potrafiłby opowiedzieć: jaki wpływ wywrze na społeczeństwo ta masa młodzieży technicznej, mówiącej i myślącej o machinach, dobrych drogach, stylach w budownictwie, nowych wynalazkach technicznych, nowych motywach do ornamentów i tak dalej.
A kto z nas z góry nie cieszy się nadzieją, że z grona tych przyszłych techników wyjdą jednostki genialne, o których świat będzie kiedyś mówić z takim szacunkiem, jak dziś o Mickiewiczu i Sienkiewiczu albo o Matejce i Siemiradzkim.
Bodajby popularne dziś nazwisko pana Szczepanika (???? Kto to?) dało początek nowemu legionowi sławnych Polaków, którzy wzrosną i dojrzeją pod wpływem nowego prądu, wywołanego ukształceniem technicznym!“
WAGA DROBNEGO PRZEMYSŁU – jako podstawowej gałęzi gospodarki krajowej (lokalni wytwórcy-rzemieślnicy na lokalny rynek); ważność sekcji Drobnego Przemysłu w Towarzystwie Rosyjskiego Popierania Przemysłu i Handlu.
Kurier
Codzienny nr 140, 22 maja 1898
HIGIENA (to jest zresztą często powracający temat)
Prus przytacza dane statystyczne – średnia długość życia w Norwegii to 55 lat, w Anglii 43, w Prusach 37, w Rosji – w guberniach Cesarstwa – 27, w Królestwie Polskim – 33. Wszystko przez warunki higieniczne = więc ich zmiana jest zadaniem Towarzystwa Higienicznego (cóż to za entuzjastyczne myślenie – że wielkiej zmiany cywilizacyjnej można dokonać w drodze samoorganizacji – wiadomo przecież, że państwo żadną miarą tego nie zrobi). Naród zdrowy może się składać tylko ze zdrowych jednostek (pozytywistyczna koncepcja ZDROWIA).
Kurier
Codzienny nr 293, 23 października 1898
WYNALAZKI WIELKIE i MAŁE czyli co naprawdę ma znaczenie dla postępu:
„Baczność, panowie wynalazcy! Belgia ofiaruje pięćdziesiąt tysięcy franków temu z was, który...
- Już wiem – przerywa jeden
z niecierpliwych czytelników. – Pięćdziesiąt tysięcy temu, który wynajdzie
łatwy sposób wydobywania złota z wody morskiej...
- Pięćdziesiąt tysięcy franków znaczy:
dwadzieścia tysięcy rubli – mówi drugi czytelnik. – Taką zaś sumę jako nagrodę
można dać wynalazcy, który by wymyślił – na przykład – maszynę latającą....
- Albo armatę, która wyrzuca po sto bomb na
sekundę – dodaje trzeci.
- Albo samochód, który po naszych drogach
bocznych ujeżdżałby trzydzieści wiorst na godzinę, a w razie potrzeby pływał po
wodzie, jak statek parowy – wtrąca czwarty.
- Albo – dorzuca piąty – taką uniwersalną
maszynę, na której matka rodziny mogłaby wyrabiać pończochy i trykotowe
kaftaniki, syn – przepisywać akta adwokatom, a córka – grać jak na
fortepianie... pięćdziesiąt tysięcy to wielki grosz i wiele można wymagać za
taką cenę...
Otóż mylicie się szanowni państwo...
Belgia przeznacza pięćdziesiąt tysięcy franków nie dla wielkich, tylko dla tego
skromnego wynalazcy, który potrafi wymyśleć... nowy typ zapałek!“ (s. 402)
(..) „Nie uniesienia religijne, nie
fanatyzm, nie ciekawość podróżnicza i nie wojenny zapał poruszają dziś
milionami ludzi. Dziś inny ideał ciągnie do siebie myśli i pragnienia: oto –
przemysł i związana z nim technika...“ (s. 403)
Przemysł – jest ideałem. Why: „Przemysł
uszlachetnia ludzi. Nie tylko bowiem radzi czynić dobrze nawet nieprzyjaciołom,
ale i sam wypełnia ten przepis.
Dzięki przemysłowi ludzkość zamiast dzielić się na gromady śmiertelnych wrogów, tworzy jedną rodzinę, w której Francuz dba o potrzeby Niemca, Niemiec stara się zaspokoić nawet kaprysy Francuza, chrześcijanin, zamiast palić na stosie buddystę, posyła mu tanie tkaniny, a buddysta, zamiast dusić lub zarzynać chrześcijanina, wypłaca mu się herbatą i ryżem“ (s. 405)
Cały długi felieton jest hymnem na cześć przemysłu, który czyni ludzi szczęśliwymi i zbliża rzeczywistość do Królestwa Bożego na ziemi (nie będzie już głodnych, chorych ani nieszczęśliwych).
„Dzięki przemysłowi i ściśle połączonej z nim technice człowiek dzisiejszy tak wysoko wzniósł się ponad naturę jak nigdy: ani za wojen krzyżowych, ani za wojen krzyżowych, ani za napoleońskich, ani za czasów Kolumba. Dość przypomnieć lokomotywy, statki parowe, żniwiarki, warsztaty tkackie, maszyny do szycia i pisania, telefon, który przenosi o kilkadziesiąt mil mowę ludzką, i fonograf, który ją na kilkadziesiąt lat utrwala...“ (s. 405)
„Przemysł daje narodom i jednostkom siłę, jakiej nie posiadają ludy pozbawione przemysłu.
(...) Dzisiejszy „prąd przemysłowy“ jest chlubą i błogosławieństwem ludzkości, albowiem stopniowo usuwa nędzę, wprowadza w życiu niezbędne wygody, a pracownikom zmniejsza czas pracy i podnosi zarobki“ (s. 406).
A narodem, który najlepiej to zrozumiał
są Niemcy: świetne wyroby, znakomite warunki pracy robotników, nowe wynalazki i
materiały, elastyczność w wyszukiwaniu nowych rynków zbytu, techniczna oświata
(szkoły średnie i politechniki, zwłaszcza w Saksonii). Na ziemiach polskich –
tak zwany „nasz przemysł“ jest niemiecki i w złym gatunku. Powstał na szczęści
Instytut Politechniczny z trzema wydziałami (istnieje, ale nie ma gmachu.
Ale ma mieć!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Docenimy Wasze głosy w dyskusji oraz odrobinę kultury osobistej.