środa, 5 grudnia 2012

Kroniki - tom dziewiętnasty



1907

Nr 15; dn. 13 kwietnia

„Wyborną, pierwszorzędną uwagę wypowiedział pan Koskowski w następującym zdaniu: „Niemcy nie mają za wiele geniuszu wynalazczego, lecz umieją obserwować i z  nauk doświadczenia cudzego korzystać…” Umieć obserwować… co to za klucz do wszelkich odkryć i wynalazków, do wszelkich postępów… Umieć obserwować! A my właśnie należymy do narodów, które obserwować nie umieją, które wolą fantazjować i nie uczą się nie tylko z cudzego doświadczenia, ale nawet z własnych, krwawych doświadczeń. Bo tylko rozważmy, jaka istnieje różnica między umysłowością średnio kształconego Niemca i – Polaka. Niemiec wprawdzie zajmuje się poezją, teatrem i innymi sztukami pięknymi, ale nie przeważnie… Przeważnie interesuje go chemia, elektrotechnika, budowa lokomotyw, dróg żelaznych i okrętów, geografia i statystyka, języki nowożytne, ekonomia społeczna, handel i wszelkiego rodzaju rachunki. A co lubi Polak?... Poezję, powieść, teatr, coś, co nazywa historią, no – i wszelkiego gatunku rozrywki. Doszliśmy już do tego stopnia upadku, że nie tylko w dziedzinie sztuki, ale w filozofii, w socjologii, w polityce, ba!... w naukach przyrodniczych cytujemy jako najwyższą powagę zdania poetów.
            Otóż, przyjacielu, taki stan rzeczy, jeżeli nie ma doprowadzić nas do umysłowego i materialnego bankructwa, mus się zmienić. My, Polacy, musimy nie tylko nauczyć się pracy silnej i wytrwałej, ale jeszcze musimy nauczyć się p a t r z e ć  i  m y ś l e ć. Dotychczas bowiem patrzymy na świat i myślimy – bezładnie, to jest: bez celu, bez planu, bez metody…”

Nr 20; dn. 18 maja

„Najważniejszą […] zasługą Prószyńskiego są – elementarze. Obmyślił ich kilka, każdy coraz lepszy. Jeden z nich wyszedł w dziewięciuset dwudziestu pięciu tysiącach egzemplarzy i otrzymał pierwszą nagrodę na wystawie londyńskiej. Później ogłosił Promyk Obrazową naukę czytania i pisania, która, przynajmniej na mój rozum, jest ostatnim słowem elementarza. Obecnie zaś jako dopełnienie tej książki zapowiedział wydanie Obrazów do nauki czytania i pisania polskim sposobem K. Promyka. I te właśnie obrazy razem z Obrazową nauką mają być narzędziem, przy pomocy którego „dwustu ludzi w ciągu półrocza miałoby możność wszystek nasz lud nauczyć czytać i pisać.”

Nr 22; dn. 1 czerwca

„[…] Sympatią nie cieszymy się wśród obcych… Dlaczego? Co tam (za granicą) robią nasi? – Otóż właśnie, że… nic nie robią, jeżeli nie wszyscy, to przynajmniej duży ich procent. Młody człowiek wyjeżdża za granicę niby to do uniwersytetu czy specjalnego zakładu i zamiast na kursa idzie z rana na bilard, w południe na śniadanie czy obiad, po południu na piwo lub kawę… W taki sposób przepędza dnie, tygodnie, semestry i wraca do kraju, nawet nie nauczywszy się języka narodu, wśród którego długo mieszkał i niemało wydał pieniędzy, jeżeli nie zaciągnął długów.
            […] Jakże inaczej robili i robią Anglicy i Niemcy, którzy gdziekolwiek znajdą się, pilnie badają naturę i społeczeństwo i wzbogacają swój naród mnóstwem nowych i ważnych wiadomości. A jak inaczej robili „półdzicy” Japończykowie, którzy, dostawszy się, niekiedy z wielkim trudem i niebezpieczeństwem do Europy lub Ameryki, wszystko najpilniej oglądali, wszystko najskrupulatniej zapisywali!... Toteż z jednej strony, udało im się przetransportować do ojczyzny całą pozytywną i techniczną wiedzę ludów ucywilizowanych, a z drugiej – poznać ich słabe strony, czego dowiedli chociażby w wojnie z Rosją.”

Nr 36 ; dn. 7 września

„Parowiec „Oceanien” płynący z Marsylii na Daleki Wschód, przyjął na pokład kilka samochodów dla odwiezienia do Pekinu. Urzeczywistnia się zatem śmiały zamiar powzięty przed kilku miesiącami przez dziennik paryski „Matin” urządzenia wyścigu samochodów na olbrzymiej przestrzeni pomiędzy Pekinem a Paryżem. Uczestnicy podróży przypuszczająi, ż uda się im odbyć podróż powyższą wynoszącą 15 000 kilometrów, w przeciągu 2 do 3 miesięcy.”


1908

Nr 3; dn 19 stycznia

Prus krytykuje sposób kształcenia dotychczasowych generacji. Zwraca uwagę to, że wiele czasu poświęca się nauce gramatyki i literatury, a cała wiedza pochodziła z książek, przez co człowiek żył w świecie wyrazów, oderwany i odgrodzony od rzeczywistości. Brakowało mu praktyki i czynu. W zwiąku z tym taki umysł nie mógł robić wynalazków praktycznych, które zazwyczaj opierają się na jakichś nowych kombinacjach – nie wyrazów, ale – form i materiałów. Jeżeli taki człowiek wziął się na przykład do przerabiania społeczeństaw, a choćby tylko do sądzenia zjawisk społecznych, czy mógł nie napłodzić dziwactw?

Prus pochwala za to naukę rysunku, dzięki czemu człowiek będzie w stanie opisywać, a (raczej rysować) rzeczywistość, w przeciwieństwie do człowieka kształconego w obecny sposób.

Nr 15; dn. 11 kwietnia

„Pewien dowcipniś wynalazł, naturalnie we własnej imaginacji, nowy rodzaj lecznic dla suchotników. Mają być nimi… balony, wznoszące się na linach do wysokości dwu tysięcy metrów nad ziemią. Na takim wzniesieniu powietrze jest bezwzględnie czyste: nie zawiera ani odrobiny pyłów, ani śladu bakterii chorobotwórczych.
            Sposób leczenia łatwo pojąć. Do ogromnej łodzi balonu wsiadają pacjenci, lekarze, posługacze, a zapewne kuchnia i apteka. Po czym balon wznosi się i zawisa gdzieś nad obłokami już nie na godziny, ale na dnie, tygodnie, miesiące…
            Jaki tam przyjemny chłodek podczas lata!... Jaki spokój!... Jak tam człowiek naprawdę będzie oderwany od ziemi i jak łatwo może zapomnieć o jej troskach, niepokojach, nawet stosunkach…
            Czy i kiedy zaczną działać balony-sanatoria, przekonają się o tym nasi następcy.”

Nr 26; dn. 27 czerwca

„Kiedy pierwszy raz pokazały się olbrzymi, niby meblowe, wozy bez koni, publiczność skupiła się na chodnikach tak gęsto, jak w czasie przejazdu nieboszczyka szacha perskiego. A kiedy pierwszy raz pozwolono dostać się do wnętrza, ludzie pchali się, jak po bilety loteryjne. I przez kilka dni należało do szyku, jeżeli mógł kto powiedzieć o sobie:
            - Jechałem tramwajem elektrycznym!”

Nr 19; dn. 9 maja

„W urzędowym dzienniku francuskim wśród ogłoszeń o nowo zatwierdzonych stowarzyszeniach religijnych znajduje się następujące:
            „Kościół gnostyczny francuski (odprawianie uroczystości religijnych), Paryż, ulica Pont-de-Lodi, n4 5, Patriarcha: Fabre des Essarts.”
            Przeczytawszy ogłoszenie o nowej religii, pan Ar. Charpentier z „Journala” udał się do patriarchy z prośbą o wyjaśnienia. Zdobył nie tylko potrzebne wiadomości, ale nawet fotografię nowego dostojnika nowej wiary. Wielebny Fabre des Essarts jest to bardzo piękny mężczyzna, z siwą brodą i regularnymi rysami, na których maluje się powaga i dobroć. Nosi powłóczystą szatę i niewielką infułę, ozdobioną krzyżem egipskim, a na piersiach także krzyż egipski, w którym nad poziomymi ramionami nie ma pionowej belki, lecz kółko.”








































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Docenimy Wasze głosy w dyskusji oraz odrobinę kultury osobistej.